Z dzieckiem na rower?

Mam wolny weekend. Wczoraj, kiedy wróciłam z pracy, czekali już na mnie moi Chłopcy z upichconym przez nich serniczkiem i bukietem kwiatów – uwielbiam. A sernik dietetyczny – żeby nie było 🙂 Za to równie smaczny. Może kiedyś podam Wam przepis, bo kalorii ma przynajmniej trzy razy mniej, niż te tradycyjne a smak wcale nie gorszy  – ba, lepszy nawet. No ale dobra.. czekali na mnie chłopcy i… jeszcze jedna niespodzianka. Przyczepka rowerowa.

przyczepka

Uwielbiam rowerowe wycieczki. Ale Jasiek jest jeszcze trochę za mały, żeby śmigać gdzieś dalej na własnym rowerku. Zaczynał od biegówki. Jeździł na niej dobre trzy lata – ledwo nauczył się chodzić, to zaczął. Niedawno kupiliśmy mu rower z prawdziwego zdarzenia,  i o dziwo praktycznie odrazu zaczął jeździć na nim bez bocznych kółek. Słyszałam nie jeden raz, że jak dziecko zaczyna od biegówki, to później mu łatwiej załapać o co chodzi na tradycyjnym rowerze, ale żeby aż tak? W każdym razie, kiedy wybieraliśmy się rodzinnie na jakąś rowerową wycieczkę, korzystałam z innych opcji.

Fotelik na kierownicę

I to jeszcze taki Wiecie.. wiklinowy. Fajny był, ale zawsze wydawało mi się, że jednak mało bezpieczny. Chociaż Jasiek jeździł w nim przez pierwszy nasz aktywny, wspólny sezon. Malutki był – nie miał nawet roku przecież. Siedział stabilnie, i lubił ten swój wiklinowy koszyczek. Podziwiał widoki. ja pedałowałam ile sił w nogach a on nawet czasami mi w nim przysnął.

Fotelik na ramę

To jest dopiero cudny wynalazek. Chociaż trochę niewygodny dla rodzica, zwłaszcza jak dziecko już jest dość duże. Ale siedzi sobie przodem do kierunku jazdy, wszystko mamy pod kontrolą a do tego ma jeszcze podparcie i pod rączki i pod główkę, więc można było jechać gdzieś dalej bo jak Jasiek zasnął, to było mu w miarę wygodnie. No ale później był większy, i większy i kupiliśmy w końcu…

Fotelik na bagażnik

W tym jeździł właściwie jeszcze do zeszłego tygodnia. No i pojeździ jeszcze. Jest wygodny – może nawet najbardziej ze wszystkich, ale ja go nie lubię zbytnio a to dlatego, że nie widzę małego. Lubię mieć go na oku, w tym przypadku trudno. Wiecie, nóżki przypięte pasami, niby nie ma ryzyka, że gdzieś coś się wkręci. Mimo to jednak nie jestem do niego w stu procentach przekonana. No ale teraz mamy…

Przyczepka do rowera

Chorowałam na nią od dawna, ale nawet nie myślałam, że kupimy ją już w tym roku. Ucieszyłam się jak ją wczoraj zobaczyłam i chociaż było już późno, poszłam wypróbować. Ciekawa byłam, czy będę czuła dodatkowe obciążenie i czy przypadkiem rowerem nie będzie „rzucać”, ale wszystko jest ok. Jeździ sie cudnie i w związku z tym, w ramach dzisiejszej pięknej pogody i mojego postanowienia poprawy jeżeli chodzi o dietę i aktywność właśnie nas pakuję. Zrobimy sobie piknik, gdzieś daleko, nad jeziorem może.. Gdzie? Tego jeszcze nie wiem. Ale to na pewno będzie dobry dzień. I Wam też tego życzę. Do jutra!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Z dzieckiem na rower?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s