Jak polubić siebie?

Wczoraj było  tym dlaczego wygląd zewnętrzny jest ważny, a dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o tym, jak polubić siebie. Wiąże się z tym pewna historia, którą pamiętam jeszcze z dzieciństwa. To był dla mnie koszmar i idealny przykład na to jak się znienawidzić. Mi się to udało, i długo nie potrafiłam wyzbyć się tego uczucia. A jak to się zaczęło?

Jak polubić siebie? Od początku

Jako mała dziewczynka też była grubaskiem. Co z tego, że śliczna ( nie.. nie jestem narcyzem, po prostu wszyscy mi to mówili) . Dwa czarne kucyki, niebieskie oczka, rezolutne spojrzenie i czarujący uśmiech ale do tego wiecznie pyzate policzki co podobało się szczególnie wszystkim ciotkom, które mnie w nie szczypały. O zgrozo, wiecie jak długo miałam przez to nocne koszmary?

Ładna, ale pulchna. Gruba – nazywajmy rzeczy po imieniu. Kiedy przychodziła niedziela, to był dla mnie koszmar. Znów zaczynało się grzebanie w szafie i wykrzykiwanie : znów nie mam Cię w co ubrać. Wszystkie dziewczynki w kościele wystrojone a Ty co? Gruba jesteś, mogłabyś schudnąć, mogłabym się wtedy Tobą chwalić jak inne matki swoimi córkami a ja co? Mi jest za Ciebie wstyd!

Znienawidziłam niedziele. Rodzinne msze. To był dla mnie zawsze najgorszy czas. Ale nie decydowałam za siebie. Nie dostawałam w domu zdrowego jedzenia – pięciolatka nie potrafi jeszcze przygotować sobie posiłku. I nienawidziłam się jeszcze bardziej.

Jak polubić siebie? Jest tylko jeden sposób.

Żeby polubić siebie, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Zrobiłam to! Wyprowadziłam się z domu tak wcześnie jak się dało. Skończyły się przykre docinki  a ja zaczęłam lepiej się odżywiać a do tego żyłam tak, jak chciałam. Waga szybko spadła w dół- nawet nie zauważyłam kiedy i zaczęłam z uśmiechem patrzeć na siebie w lustrze. I to jest odpowiedź na pytanie jak polubić siebie. Jeżeli coś się wam w was nie podoba nie czekajcie, starajcie się zmienić to coś w sobie JUŻ. Od razu . Małymi kroczkami, bez radykalnych zmian. Jednak zawsze, bez wyjątku, musicie pamiętać o tym, że nie wolno Wam wmawiać sobie, że to, że siebie nie lubicie to Wasza wina. Ja sobie wmawiałam że jestem gruba, bo jestem gorsza. Bo sobie na to zasłużyłam, a tak naprawdę to moja mama karmiła mnie śmieciowym jedzeniem i wielokrotnie mi je wmuszała. Bo jeść trzeba – trzeba, ale dlaczego taki syf?

Jestem z siebie dumna, że podjęłam walkę z Trizerem i zmieniłam zupełnie moje przyzwyczajenia żywieniowe no i, że moje chłopaki z przyjemnością mnie wspierają. Nigdy nie pozwolę, żeby moje dziecko choć przez chwilę czuło się tak jak ja.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s